„Pozytywne wibracje”

Ostatnimi czasy, jakoś tak po przejechaniu 18 tyś. km od remontu, Stefania zaczęła niepokojąco wibrować, silniej niż zazwyczaj, dało się też słyszeć dźwięki świadczące o zużytym sworzniu tłokowym (metaliczne tłuczenie z górnej części silnika)! Zacząłem się naprawdę martwić! Na domiar złego, parę dni temu, podczas powrotu z Warszawy, wibracje były tak silne, że przepaliła mi się żarówka w przednim reflektorze i odkręciła śruba dekla czapki głowicy co zaowocowało zalaniem jej olejem! Na szczęście sytuacja miała miejsce 100 metrów przed garażem. Już myślałem o najgorszym, coś mnie jednak podkusiło i zacząłem od sprawdzenia połączeń silnika z ramą. Okazało się, że wszystkie szpilki i śruby, trzymające serce Stefani w ramie, były odkręcone! Dokręciłem połączenia na odpowiednie momenty, zregenerowałem przeciągany przez lata gwint w czapce głowicy i pojechałem na testy. Efekt, wibracje są zgoła inne, takie jak powinny być, niepokojących dźwięków brak! Nauczka na przyszłość, jak w serwisówce jest napisane – sprawdzaj połączenia gwintowe ramy z silnikiem – to rób to do jasnej cholery!!!

Z dobrych wiadomości, zakupiłem Dunlop’a K70 na tył. Wygląda super, kosztował sporo ale mam już dość śliskich Mitas’ów.

WP_20170401_09_25_35_Pro.resized.jpg