Wielkopolskie wiatraki

W miniony weekend ruszyłem na Stefie w okolice Poznania. Przyznaję, że nigdy jeszcze nie jeździłem motocyklem po Wielkopolsce i chociaż byłem tam chwilę to bardzo mi się spodobało. Mam wrażenie, że nie starczy mi życia na przejechanie tych wszystkich bocznych dróg, szutrów, leśnych duktów które oferuje nasz kraj.

Majówka na Ukrainie

Wyjazd spontaniczny, kolega postanowił w weekend poprzedzający majówkę wybrać się na swojej babci na Ukrainę ( https://www.facebook.com/potrzymajmipiworace/). Pomyślałem, że złapię go gdzieś w drodze i poszwendamy się chwilkę. Spędziliśmy razem 4 dni. Stefa nawinęła na koła 1,5 tysiąca kilometrów.
Pogoda nie rozpieszczała, było zimno i miejscami mocno deszczowo, ale trudy drogi rekompensowało mi doskonałe towarzystwo kolegi Bartka aka  Gompki, którego wcześniej znałem jedynie z forumowych dyskusji.
SR’ki wróciły bezawaryjnie do Polski.
Poniżej kilka fotek.

 

on the road again…

Dużo w moim życiu zadziało się i internety poszły nieco w odstawkę. Całe szczęście mam czas na jazdę Stefką. W zeszłym tygodniu zrobiłem przegląd po przejechaniu pierwszych 1000 km od remontu. Wszystko wydaje się być w porządku.
Kto wie, może pojedziemy w tym roku do Pamiru…

Robi się

Długa przerwa na blogu, ale nie w garażu. Silnik rozebrany, większość zamówionych części już mam. Dziś wrzuciłem nowe łożyska do karterów. Korba na wale przełożona przez Karola Najmowicza, czekam aż przyniesie listonosz.
Jak to w życiu bywa wyszło jeszcze sporo innych rzeczy do zrobienia m.in. 4 bieg do wymiany.
Ogarnę wszystkie zakupy, obróbkę silnika i napiszę podsumowanie. Już teraz śmiało mogę powiedzieć – jeśli nie jesteś maniakiem SR, nie bierz się za pełną kapitalkę silnika (robienie góry to pikuś), nawet ze 35% zniżką za wiek w Yamasze koszta są gigantyczne.
Co jednak począć, jeśli mam duży sentyment do tego motocykla i plany na kolejną, jeszcze dłuższą podróż.

Co dalej?

Stefa po wymianie tłoka przejechała ok. 55 tyś. km. Po ostatniej podróży silnik zaczął lekko postukiwać, a po dłuższym postoju motocykl puszcza niebieską chmurkę.
Cóż, nieuchronnie zbliża się następny remont. Co ciekawe SR’ka odpala nadal pięknie w każdej sytuacji, spalanie oleju jest praktycznie żadne, jednak nie mogę ignorować hałasu jaki generuje motor. Na początku miałem sporą zagwozdkę, czy rozkręcać silnik w zimę, czy może przejeździć jeszcze następny sezon w oczekiwaniu na jakieś większe objawy. Po przemyśleniach własnych i konsultacjach z kumplami postanowiłem wyjąć silnik, zdjąć głowicę, cylinder i pomierzyć co trzeba. Mentalnie i pieniężnie jestem gotowy na porządny remont całej jednostki. Zaczynam więc powolutku rozkręcać Stefkę z nadzieją, że jakoś to się ułoży i wystartujemy w przyszłym roku razem ku nowym przygodom.

Wrócili

Po 30 dniach tułaczki dotarliśmy do domu. Stefce przybyło 9300 bezawaryjnych km a nam mnóstwo wspomnień. Pod drodze mieliśmy sporo przygód, mam nadzieje opisać je na blogu. Na razie siedzę nad zdjęciami.

Do następnego!

Stefa 500 Adwenczer – przygotowania

Powoli zaczynam odliczanie przed wyjazdem. Stefa dostała nowy zestaw napędowy DID VX (na starym zestawie zrobiłem 30 tyś km i ciągle się do czegoś nadaje!!!) oraz oponki Dunlop K70 tył oraz K82 tył.

Przy okazji zmiany napędu, wyjąłem wahacz i przesmarowałem wszystkie jego elementy. Sprawdziłem też łożyska w kołach i hamulce. Przed samym startem ustawię zaworki, wymienię olej z filtrem i sprawdzę dokręcenie wszystkich szpilek w ramie i silniku. Do sprawdzenia jest też stan (nasmarowania) linek, sworzni klamek itp. elementów.

Taka refleksja… 13 lat temu przed wyjazdem do Armenii w ogóle nie zawracałem sobie głowy takimi rzeczami, no może opony miałem nowe. Nie wiem co o tym myśleć, to jest chyba peseloza. Z wiekiem człowiek chce mieć coraz więcej rzeczy pod kontrolą .

Lato

W naszym pięknym kraju jak zwykle wszystko do góry nogami. Na wiosnę mieliśmy piękne lato a latem mamy, no cóż… kapryśną wiosnę.


Nie ma co, trzeba brać pogodę na klatę i jeździć, sezon trwa!

 

Stefą w świat – edycja 2018

Lejdis end dżentelmen, bracia i siostry!

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że w sierpniu bieżącego roku Stefa, objuczona ljudami i bagażem, ruszy w świat. Tym razem planowana jest eksploracja Kaukazu i Zakaukazia. Mamy zamiar poszwendać się trochę po Inguszetii, Czeczeni i Gruzji może Armenii oraz zobaczyć co nieco w Turcji. Wracając czmychnąć przez Transalpinę i zatrzymać się na wino w Tokaju. Omijamy zabytki i wielkie miasta. Koncentrujemy się na ludziach, muzyce, drodze, dzikiej przyrodzie, lokalnym jedzonku oraz prostych sprawach. Śpimy na dziko lub u dobrych ludzi. Czasu jest dużo i nie, znaczy miesiąc. Kilometrów jakieś 8-9 tyś.. Poniżej dwie mapki mooocno poglądowe, wyjdzie w drodze gdzie trafimy.

Howgh!