Bieszczady 06-08.11.2015 zdjęcia i filmik

Siedząc w pracy w zeszłym tygodniu, rozmyślałem nad faktem, że od 15 lat, rok w rok, śmigam w Bieszczady. W tym roku jednak ich jeszcze nie widziałem, tak nie może być!

Bieszczady Adwenczer

Wpadłem więc na „wspaniały” pomysł aby pojechać na weekend, zobaczyć co słychać na Połoninach. Miałem jechać sam ale dosłownie 15 minut przed wyjazdem z garażu, zadzwonił kumpel i stwierdził, że jedzie ze mną, a co! Piątek upłynął pod znakiem jazdy przy temperaturze -1, sporym wietrzysku i niesamowitej mgle między Sanokiem a Bóbrką. Dość powiedzieć, że Karol który jechał za mną w odległości ok. 10 metrów, zgubił się! Ja natomiast, jadąc pierwszy, miałem kłopoty z odnalezieniem szerokości jezdni i zwalniałem czasem do 10km/h.

Szczęśliwie, po 10 godzinach jazdy (prędkość przelotowa SR – 80km/h) dotarliśmy w Bieszczady.

Sobotni dzień, niezwykle pogodny, to winkle na dużej pętli, śmiganie po kamieniołomie, kręcenie bączków i brodzenie w strumieniach, poznaliśmy też ciekawego jegomościa na BMW R1100RT który to dołączył do nas w połowie dnia. Wieczór spędziliśmy w wynajętym domku, przy kominku rozmawiając na jedynie słuszne tematy motocyklowe.

W niedzielę rano pożegnaliśmy się z naszym nowo poznanym kumplem i przy pięknej pogodzie i temperaturze sięgającej 10 stopni ruszyliśmy do domu. Tym razem pognałem SR i wyszło 9 godzin.

Wyjazd mega udany, jednak zważywszy na porę roku a co za tym idzie krótki dzień, widokami mogłem się cieszyć niezwykle krótko.

To chyba tyle, do następnego!

Dodatek do  powyższego posta:

Dostałem od Karola zdjęcia i filmy z jego telefonu, jakość gopro to to nie jest ale przecież Bieszczady to nie Himalaje hihi. Operator kamery: Karol na Trampku.

Trasa prowadzi z miejscowości Buk do miejscowości Terka i miejscami przecina rzekę Solinkę, gdzie w lato można się śmiało wypluskać 🙂

Dawno temu w trawie…

Minęło już 9 lat jak zupełnie nieprzygotowany, bez map z głową w chmurach, pełnoletnim motocyklem, ruszyłem zobaczyć na własne oczy to o czym czytałem w książkach – Zakaukazie – Gruzję, Armenię. Choć nie ustrzegłem się wielu błędów i moja młoda głowa nie była do końca przygotowana na tak długą samotną wyprawę to i tak uważam, że piękniejszego wyjazdu nie miałem. W 2011 wróciłem tam z plecakiem na ponad 3 tygodnie, bez motocykla… zobaczyłem i poczułem więcej.

Powoli kończy się 2015 rok, nadal jestem zakochany w Kaukazie, krainie ludzi o wielkich sercach.

Niespodzianka

Co tu pisać, marzenie wielu, w tym moje, piękny Triumph Bonneville 120R, nie wiem który rocznik (produkowany był od 1965 do 1972).

Stał sobie pod blokiem jakieś 200 metrów od mojego miejsca zamieszkania. Mam nadzieję zobaczyć go jeszcze raz i poznać właściciela!

WP_20150913_001s

w drodze

Dawno nic nie pisałem na blogu za sprawą wyprowadzki ze stolicy.

Powoli poznaję uroki życia w podwarszawskim miasteczku a Sr codziennie nawija na koła ok 80km (dojazdów do pracy).

Na licznik po remoncie wskoczyło dodatkowe 5 tyś km.

DSC_0104

Nadal zostało mi sporo spraw kosmetycznych ale zakup mieszkania pochłoną moje oszczędności. Wszystko w swoim czasie.

Na pociechę skromny filmik z dzisiejszej jazdy.

1500

1500 na szafie, można już „szaleć”. Nadal sporo rzeczy do ogarnięcia – cały układ wydechowy, przedni błotnik, lampa i trochę drobnicy. Wszystko w swoim czasie.

WP_20150711_004.resized

Weekend upłynął na jazdach leśnych, zbieraniu jagód i grilowaniu ze znajomymi. Cisza spokój jak to na wsi.
WP_20150711_15_54_56_Pro.resized

WP_20150711_018.resized
WP_20150711_019.resized