Co dalej?

Stefa po wymianie tłoka przejechała ok. 55 tyś. km. Po ostatniej podróży silnik zaczął lekko postukiwać, a po dłuższym postoju motocykl puszcza niebieską chmurkę.
Cóż, nieuchronnie zbliża się następny remont. Co ciekawe SR’ka odpala nadal pięknie w każdej sytuacji, spalanie oleju jest praktycznie żadne, jednak nie mogę ignorować hałasu jaki generuje motor. Na początku miałem sporą zagwozdkę, czy rozkręcać silnik w zimę, czy może przejeździć jeszcze następny sezon w oczekiwaniu na jakieś większe objawy. Po przemyśleniach własnych i konsultacjach z kumplami postanowiłem wyjąć silnik, zdjąć głowicę, cylinder i pomierzyć co trzeba. Mentalnie i pieniężnie jestem gotowy na porządny remont całej jednostki. Zaczynam więc powolutku rozkręcać Stefkę z nadzieją, że jakoś to się ułoży i wystartujemy w przyszłym roku razem ku nowym przygodom.

Wrócili

Po 30 dniach tułaczki dotarliśmy do domu. Stefce przybyło 9300 bezawaryjnych km a nam mnóstwo wspomnień. Pod drodze mieliśmy sporo przygód, mam nadzieje opisać je na blogu. Na razie siedzę nad zdjęciami.

Do następnego!

Stefa 500 Adwenczer – przygotowania

Powoli zaczynam odliczanie przed wyjazdem. Stefa dostała nowy zestaw napędowy DID VX (na starym zestawie zrobiłem 30 tyś km i ciągle się do czegoś nadaje!!!) oraz oponki Dunlop K70 tył oraz K82 tył.

Przy okazji zmiany napędu, wyjąłem wahacz i przesmarowałem wszystkie jego elementy. Sprawdziłem też łożyska w kołach i hamulce. Przed samym startem ustawię zaworki, wymienię olej z filtrem i sprawdzę dokręcenie wszystkich szpilek w ramie i silniku. Do sprawdzenia jest też stan (nasmarowania) linek, sworzni klamek itp. elementów.

Taka refleksja… 13 lat temu przed wyjazdem do Armenii w ogóle nie zawracałem sobie głowy takimi rzeczami, no może opony miałem nowe. Nie wiem co o tym myśleć, to jest chyba peseloza. Z wiekiem człowiek chce mieć coraz więcej rzeczy pod kontrolą .

Lato

W naszym pięknym kraju jak zwykle wszystko do góry nogami. Na wiosnę mieliśmy piękne lato a latem mamy, no cóż… kapryśną wiosnę.


Nie ma co, trzeba brać pogodę na klatę i jeździć, sezon trwa!

 

Stefą w świat – edycja 2018

Lejdis end dżentelmen, bracia i siostry!

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że w sierpniu bieżącego roku Stefa, objuczona ljudami i bagażem, ruszy w świat. Tym razem planowana jest eksploracja Kaukazu i Zakaukazia. Mamy zamiar poszwendać się trochę po Inguszetii, Czeczeni i Gruzji może Armenii oraz zobaczyć co nieco w Turcji. Wracając czmychnąć przez Transalpinę i zatrzymać się na wino w Tokaju. Omijamy zabytki i wielkie miasta. Koncentrujemy się na ludziach, muzyce, drodze, dzikiej przyrodzie, lokalnym jedzonku oraz prostych sprawach. Śpimy na dziko lub u dobrych ludzi. Czasu jest dużo i nie, znaczy miesiąc. Kilometrów jakieś 8-9 tyś.. Poniżej dwie mapki mooocno poglądowe, wyjdzie w drodze gdzie trafimy.

Howgh!

Zmiana kranika

Stało się, wielokrotnie reanimowany kranik w Stefie postanowił wyzionąć ducha czyt. wziął i pękł. Miałem do wyboru rzeźbę w g…. lub zakup akcesoryjnego chińskiego bez podciśnienia za ok 350 zł. Zadzwoniłem nawet do Yamahy, rzucili cenę (750zł) a ja oplułem monitor… Zdesperowany sięgnąłem do opasłych rejestrów wujka gugla i znalazłem, za wielką wodą w jednym z wielkich sklepów internetowych, piękny nowy kranik, wersję od modelu 2J4 za połowę tej ceny. Niewiele się zastanawiając zamówiłem. Z cłem i jego braciszkiem Vat’em zapoznałem się 6 dni później. Cóż, koniec końców wyszło i tak 2 stówki taniej niż Polszy. Stefa ma nowy kranik, który nieco kole w oczy nowością ale jestem w stanie z tym żyć.

Nowy rok, nowe pomysły

W miniony weekend oficjalnie powitałem Nowy Rok na motocyklu, zrobiłem 150 km trasę po Mazowszu w poszukiwaniu zimy, stety niestety nic nie znalazłem. Pojawił się za to pomysł na tegoroczną wycieczkę. Uzgodniłem ze Stefą, że  w czerwcu zawiezie mój tyłek na przylądek północny, popularnie zwany Nordkapp’em . Nad szczegółami trasy jeszcze myślę, może przez Rosję i Murmańsk, może przez Finlandię a może przez Szwecję. Co za różnica. Ważny jest „stan bycia w podróży” jak to ktoś kiedyś mądrze powiedział.

Korzystając z okazji, życzę Wam kochani w Nowym Roku samych ciekawych kilometrów, bez awarii i kłopotów oraz dużo zdrowia co by się z tego wszystkiego móc cieszyć!