Moto Weteran Bazar 26-27.06.2021

Tradycyjnie już odwiedziłem przedwakacyjny bajzel. Na giełdzie wszystko w normie, dużo ludzi, sporo stoisk. Kilka ciekawych motocykli takich jak Sokół 1000, 600 czy Jawa 500 OHC.
Na miejscu spotkałem kilku kumpli i to jest niewątpliwy plus tego typu imprez. Wracając natomiast, nie rozpoznałem machającego mi ze stacji benzynowej Piotrka z Łodzi, mojego SR’owego kolegi. Przepraszam jeszcze raz Piotrku, żeś się tak namachał, ślepy się już robię a Ty przy aucie zamiast motocyklu 😉

Poniżej kilka fotek

Wymiana tłumika

Obiecałem Stefce na którymś wyjeździe, że jak wrócimy bezawaryjnie do domu, to wymienię jej wydech, który rozleciał się w środku i grzechotał jak szalony. Minęło trochę czasu i postanowiłem wywiązać się z danej obietnicy.
Tym razem w ramach testów zamówiłem akcesoryjny tłumik od Harleya FLH. Średnica pasuje, wygląd też niczego sobie. Razem z tłumikiem nabyłem uniwersalną obejmę, do której dorobiłem uchwyt, tak, żeby można było wykorzystać oryginalny punkt montażu w secie.
Wydech jest głośniejszy od poprzednika, który posiadał wewnątrz komorę wyciszającą. Brzmi fajnie, jak motocykle z lat 50-60. Myślę jednak o jakimś db-kilerze, na dłuższe wyjazdy poziom hałasu może być dokuczliwy.

Wiosenne dłubanie

Tradycyjnie już zimą (tym razem przeciągnęło się do wiosny) zabieram się za to co niedomaga w Stefce. Tym razem nawarstwiło się trochę tematów. Wyjazd pamirski kosztował trochę ten mały motocykl. Pod koniec sezonu 2020, zaledwie po 26 tyś. km od poprzedniego remontu, zaczęły pojawiać się stuki z okolicy głowicy oraz znaczne spalanie oleju (ok 400ml/1000km). Odczuwałem też, oczywiście mocno subiektywnie, spadek mocy.
Do tego z tyłu głowy miałem fakt, że od dłuższego czasu jeżdżę na połowie gwintu świecy w głowicy. Wyjąłem silnik i co się okazało. Prowadnica zaworowa, wydechowa była bardzo wytarta, tak, że zawór miał ogromny luz, można było nim głośno stukać przesuwając na boki! Wniosek, prowadnica z zaworem i uszczelniaczem do wymiany. W ramach testów kupiłem w KEDO i wstawiłem prowadnice z fosforo-brązu, zobaczymy jak się będzie sprawować. Zamontowałem również tulejkę z brązu Time-Sert firmy Wurth w miejsce zniszczonego gwintu w otworze na świecę.

Czytaj dalej

Majówka na Ukrainie

Wyjazd spontaniczny, kolega postanowił w weekend poprzedzający majówkę wybrać się na swojej babci na Ukrainę ( https://www.facebook.com/potrzymajmipiworace/). Pomyślałem, że złapię go gdzieś w drodze i poszwendamy się chwilkę. Spędziliśmy razem 4 dni. Stefa nawinęła na koła 1,5 tysiąca kilometrów.
Pogoda nie rozpieszczała, było zimno i miejscami mocno deszczowo, ale trudy drogi rekompensowało mi doskonałe towarzystwo kolegi Bartka aka  Gompki, którego wcześniej znałem jedynie z forumowych dyskusji.
SR’ki wróciły bezawaryjnie do Polski.
Poniżej kilka fotek.

 

on the road again…

Dużo w moim życiu zadziało się i internety poszły nieco w odstawkę. Całe szczęście mam czas na jazdę Stefką. W zeszłym tygodniu zrobiłem przegląd po przejechaniu pierwszych 1000 km od remontu. Wszystko wydaje się być w porządku.
Kto wie, może pojedziemy w tym roku do Pamiru…

Co dalej?

Stefa po wymianie tłoka przejechała ok. 55 tyś. km. Po ostatniej podróży silnik zaczął lekko postukiwać, a po dłuższym postoju motocykl puszcza niebieską chmurkę.
Cóż, nieuchronnie zbliża się następny remont. Co ciekawe SR’ka odpala nadal pięknie w każdej sytuacji, spalanie oleju jest praktycznie żadne, jednak nie mogę ignorować hałasu jaki generuje motor. Na początku miałem sporą zagwozdkę, czy rozkręcać silnik w zimę, czy może przejeździć jeszcze następny sezon w oczekiwaniu na jakieś większe objawy. Po przemyśleniach własnych i konsultacjach z kumplami postanowiłem wyjąć silnik, zdjąć głowicę, cylinder i pomierzyć co trzeba. Mentalnie i pieniężnie jestem gotowy na porządny remont całej jednostki. Zaczynam więc powolutku rozkręcać Stefkę z nadzieją, że jakoś to się ułoży i wystartujemy w przyszłym roku razem ku nowym przygodom.

Wrócili

Po 30 dniach tułaczki dotarliśmy do domu. Stefce przybyło 9300 bezawaryjnych km a nam mnóstwo wspomnień. Pod drodze mieliśmy sporo przygód, mam nadzieje opisać je na blogu. Na razie siedzę nad zdjęciami.

Do następnego!